Dzień z przymrużeniem oka

 Zwyczajny dzień w 2h: weszliśmy do sali i usiedliśmy w kole na poduszkach. Mieliśmy pracować z książką G. Kasdepke „Co to znaczy?”. Każdy przedstawiał wybrane powiedzenie. Pani robiła zdjęcia, a my wyłaziliśmy ze skóry, żeby wypaść jak najlepiej. No, może z wyjątkiem Dominika, który leżał do góry brzuchem i nic nie robił. Humory dopisywały. Filip był w siódmym niebie, bo został Mistrzem Kaligrafii. Krystian dostał małpiego rozumu, co omal nie doprowadziło biednej pani Uli do białej gorączki. Karolina wymądrzała się, jakby pozjadała wszystkie rozumy. Szymon rzucał słowa na wiatr i zapraszał nas na wakacje do Afryki. Marysia, która ma długi język, rozpowiedziała wszystkim, że Igor chodzi spać z kurami. Piotr pluł sobie w brodę, bo nie obronił bramki na w-fie. Dorotka była nie w sosie, bo Wiktor ją rzucił. Wszyscy wiemy, że Wiktor zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Zuzia narzekała, że jajka wychodzą jej już uszami, więc Maja poratowała ją swoją bułką. Takiej koleżanki ze świecą szukać! Wychowawczyni musiała wylać niejedno wiadro zimnej wody na nasze głowy, ale w końcu ujarzmiła niesforną gromadkę.

W efekcie powstała wesoła książeczka, która jest dostępna w bibliotece.

Urszula Dudziak-Kaniecka